Nie ma jak SPA, kochanie - Wanda Ostrowska-Lagut
"Nie ma jak Spa, kochanie..." Wandy Ostrowskiej-Lagut przywołuje w swojej delikatnej ironii
i lekkim poczuciu humoru, dawno zapomniany duch twórczości Magdaleny Samozwaniec, niesfornej siostry Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, panny de domo Kossak.
Utwór, na pozór, łatwy, miły i przyjemny zawiera w sobie drugie dno, poruszjąc trudne aspekty związków męsko - damskich, nie zawsze kończących się happy-endem.
Na uwagę zasługują liczne detale, czy to w przypadku znajomości materii, czy w wyrafinowanym doborze słownictwa, świadczące o erudycji, jak i doskonałym przygotowaniu autorki.
Godnym polecenia, szczególnie dla młodego pokolenia czytelników, są znajdujące się u dołu stron przypisy, które niejednemu podniosą poziom tzw. wiedzy ogólnej. Bo kto z dzisiejszych 20-latków będzie wiedział, co to znaczy być ubranym do figury, lub jakie logo miał przed wojną Hiszpański,
a buty od Hiszpańskiego pamiętają już tylko najstarsi Warszawiacy.
Nieopodal krążył sanatoryjny kalibabka Tombak, strzaskany opalenizną z solarium, utrwalaną systematycznie przez starannie wsmarowywane samoopalacze. Na jego pomarańczowo-brązowej szyi wisiał złoty łańcuch z pokaźnym medalionem w tym samym kolorze. Z dużych, wydatnych warg porażały swą bielą okazałe, sztuczne zęby. Niskie, nieco cofnięte czoło, przy mocno rozwiniętej żuchwie, dopełniało wrażenia człowieka, który przy największych staraniach, nie mógł uchodzić za wykładowcę nawet najbardziej wyższo - niższej uczelni niepaństwowej.
Uwijał się jak mrówka, przy co zamożniejszych kuracjuszkach, złaknionych po kobiecemu męskiej adoracji, które teraz stanowiły dostatecznie łatwą zdobycz.
Trzeba przyznać, że robił to z niemałą wprawą, popartą niewątpliwie wieloletnią praktyką doświadczonego play-alfonsa.
- Wiesz, że on przypomina mi twojego byłego – zwróciła się Masia do Lulanki, przyglądając się z nieskrywaną uwagą Tombakowi.
- Może trochę - zgodziła się niechętnie – po czym dodała – ten jest z pewnością wyższy.
Szybkie, złodziejsko zwinne ruchy łysiejącego mężczyzny, i żywa mimika, która chwytała wzrok cwaniactwem handlarza, wywołały w Lulance nieskrywaną złość.
| Sprawdź czy produkt jest w sprzedaży | |  |